_____________________________________________________________________________________
Otwiera oczy i rozgląda się po pokoju. Jedno spojrzenie
utwierdza go w przekonaniu, że jako jedyny nie śpi. W półmroku widzi
pozostałych. Na łóżku Fabiana śpi Zuza przez co on sam leży na podłodze tuż
obok łóżka. Jedno ramię dziewczyny opada na podłogę, tak że palcami prawie
dotyka dłoni młodego. Czyżby zasnęli trzymając się za ręce? Możliwe. Nie wie
tego – odleciał jako pierwszy. Zauważa, że na łóżku Jo też ktoś jest, ale nie
potrafi dostrzec kto, jest po prostu za ciemno. Spogląda jeszcze raz na młodszego
Halbiga i Zuzę i nagle czuję się dziwnie samotny. Wstaje najciszej jak potrafi
i wychodzi na balkon. Zimny powiew wiatru uderza go w twarz. Chłopak wdycha
świeże powietrze po czym zapala papierosa i unosi głowę do góry. Obserwuje
niebo, na którym niewiele widać. Nagle słyszy krzyk chociaż.. Nie, to bardziej
pisk. Taki jaki wydaje kobieta kiedy ktoś wparuje do łazienki gdy ta jest pod
prysznicem.
Max z lekkim niepokojem orientuje się, że owy pisk dochodzi
z ich pokoju. Otwiera drzwi balkonowe i wchodzi do pokoju. Obrazek, który widzi
przyprawia go o nagły atak śmiechu. Widzi Zuzę turlającą się ze śmiechu po
podłodze, Fabiana z zaspanym wyrazem twarzy, który usiłuje uspokoić fioletową
na tyle, żeby powiedziała mu o co właściwie chodzi, Jo wyciągającego się na
swoim łóżku z łobuzerskim uśmiechem i wreszcie Tamarę biegającą po całym pokoju
i przewracającą wszystko co stanie jej na drodze.
- Fuj, fuj, fuj! – krzyczy rozpaczliwie siedemnastolatka –
Boże muszę to z siebie zmyć! – wbiega do łazienki, słychać lejącą się wodę.
Po chwili wybiega z niej cała mokra i wrzeszczy, że prysznic
się zepsuł. Dalej słychać lejącą się wodę. Tamara biega jak oszalała przez
środek pokoju aż w końcu potyka się o Zuzę i upada na Fabiego, który tak jak i
Max niewiele rozumie z całej tej sytuacji.
Kiedy Tamara w końcu się uspokaja Max odzywa się niepewnie:
- A tak właściwie.. To o co chodzi?
- Taż chciałbym wiedzieć! – podrywa się młodszy Halbig.
- Ten.. Ugh! To ohydne! Jo mnie przytulił!
- Ja tylko leżałem spokojnie na plecach i próbowałem się
przespać. –mówi Jo z uśmiechem – To ty się do mnie przytulałaś.
- Ale z ciebie potwór! – wykrzykuje Tamara.
- Słyszałem już gorsze epitety. – odpowiada Hannes – A teraz
pozwólcie, że pójdę spać. – odwraca się do ściany – SAM. – dodaje jeszcze.
- Ugh..! – warczy brunetka i wychodzi z pokoju trzaskając
drzwiami.
Zuza podnosi się z podłogi i nosem wciąga powietrze. Zauważa
papierosa w ręce Maksa i wypycha go na balkon.
- Ale.. ale.. – jąka Max cofając się powoli do tyłu.
- Ile razy wam mówiłam?! ZERO PALENIA W POKOJU KRETYNI! –
wrzeszczy Zuza usiłując wyprowadzić blondyna na powietrze.
- Dobra, rozumiem, nie krzycz tak..
- WON MI Z TYM PAPIEROSEM!
- JUŻ! ZOSTAW MNIE SAM WYJDĘ! – odwrzaskuje lokers i
wychodzi na balkon zaciągając się papierosem.
Fioletowa stoi jak wryta z szeroko otwartymi oczami.
Pierwszy raz widziała Maksa tak wkurzonego… i to na nią… Zazwyczaj niewiele się
odzywa, a jeśli już to robi to jest to jakiś żart lub luźna uwaga. W pokoju
panuje cisza. Fabian i Jo patrzą na siebie zdziwieni, oni również nigdy nie
widzieli Maksa w takim stanie. Pierwszy raz ktoś doprowadził tą oazę spokoju do
wybuchu. Ktoś w końcu musiał być pierwszy, Fabiego trochę nie dziwi , że
wypadło akurat na Zuzę.
- Max.. – odzywa się cicho Zuza dalej stojąc osłupiona.
W chwilę potem odzyskuje władze w nogach i wychodzi na
balkon. Max opiera się o barierkę łokciami i wpatruje się w dal. Fioletowa
staje na zimnych kafelkach i delikatnie i bezgłośnie zamyka za sobą drzwi po
czym podchodzi nieco bliżej do Maksa i kładzie mu dłoń na ramieniu. Chłopak w
zdumieniu wypuszcza papierosa z ręki.
- Max.. – zaczyna cicho dziewczyna – Przepraszam, że… że cię
zdenerwowałam…
- Nie, nie to nie twoja wina, ja tylko.. – wzdycha – Po prostu
jestem ostatnimi czasy jakiś poddenerwowany, sam nie wiem dlaczego..
- Wiesz, że jak coś… to możesz mi o tym powiedzieć, prawda?
Mi, albo chłopakom, albo Tam. Podejrzewam, że raczej wybierzesz dwie ostatnie
opcje. Nie dogadujemy się za dobrze, zauważyłeś?
- Taa, coś w tym jest. Ale zawsze można zacząć, prawda? –
odwraca się przodem do dziewczyny.
- Jeśli chcesz.. – mówi nieśmiało,
wpatrując się w podłogę.
- Pewnie, że tak. W końcu mamy ze
sobą spędzić dość długi okres czasu.
- W takim razie może zacznijmy od
początku? – proponuje - Cześć jestem Zuza. – woła ucieszona i wyciąga rękę.
- Max. – odpowiada jej lokers z
uśmiechem na twarzy.
Nagle słychać hałas zza szyby. Na
balkon wpadają po chwili obaj Halbigowie. Zuza i Max z zaskoczeniem, ale i
rozbawieniem obserwują jak bracia niezdarnie usiłują się podnieść.
- Zuza nic Ci nie jest? – pyta zaniepokojony
Jo
- A dlaczego miałoby mi się coś
stać? – pyta zaciekawiona.
- Baliśmy się, że w wyniku tej
nagłej furii Max może cię zjeść! – woła Fabian.
- Albo wypchnąć z balkonu! –
przekrzykuje go starszy brat!
- Albo nawet podpalić!
- Albo… - zaczyna Jo, ale śmiech
Maksa i Zuzy przerywa mu wpół zdania.
- Spoko bracie, znaczy, że
sytuacja uratowana. – mówi Fabi.
- Chwila… Coście się do siebie
tak przykleili? – pyta podejrzliwie Hannes wskazując na ręce tej dwójki.
- Aaa… no ten tego… - mówi Zuza szybko
puszczając dłoń blondyna.
- Odnawialiśmy znajomość. – stwierdza
Max zakłopotany.
- Ah tak.. – komentuje młodszy
Halbig wymieniając z bratem spojrzenia.
- Dobra nie wiem jak wam, ale mi
jest strasznie zimno. – odzywa się fioletowa i przeciskając się między braćmi
wchodzi do pokoju.
Tak, wiem - za dużo tutaj Zuzy |D Przepraszam ;-;
Następny rozdział kiedyś tam się pokaże , postaram się do przyszłego tygodnia, ale nie obiecuję .-.
No widzisz :3 cudowne, Ty fajnie piszesz ale jesteś leniwa .-.
OdpowiedzUsuń