czwartek, 14 listopada 2013

Three.

Z Dedykacją dla Wiktorii bo mnie strasznie męczyła o ten rozdział.
_____________________________________________________________________________________


Otwiera oczy i rozgląda się po pokoju. Jedno spojrzenie utwierdza go w przekonaniu, że jako jedyny nie śpi. W półmroku widzi pozostałych. Na łóżku Fabiana śpi Zuza przez co on sam leży na podłodze tuż obok łóżka. Jedno ramię dziewczyny opada na podłogę, tak że palcami prawie dotyka dłoni młodego. Czyżby zasnęli trzymając się za ręce? Możliwe. Nie wie tego – odleciał jako pierwszy. Zauważa, że na łóżku Jo też ktoś jest, ale nie potrafi dostrzec kto, jest po prostu za ciemno. Spogląda jeszcze raz na młodszego Halbiga i Zuzę i nagle czuję się dziwnie samotny. Wstaje najciszej jak potrafi i wychodzi na balkon. Zimny powiew wiatru uderza go w twarz. Chłopak wdycha świeże powietrze po czym zapala papierosa i unosi głowę do góry. Obserwuje niebo, na którym niewiele widać. Nagle słyszy krzyk chociaż.. Nie, to bardziej pisk. Taki jaki wydaje kobieta kiedy ktoś wparuje do łazienki gdy ta jest pod prysznicem.
Max z lekkim niepokojem orientuje się, że owy pisk dochodzi z ich pokoju. Otwiera drzwi balkonowe i wchodzi do pokoju. Obrazek, który widzi przyprawia go o nagły atak śmiechu. Widzi Zuzę turlającą się ze śmiechu po podłodze, Fabiana z zaspanym wyrazem twarzy, który usiłuje uspokoić fioletową na tyle, żeby powiedziała mu o co właściwie chodzi, Jo wyciągającego się na swoim łóżku z łobuzerskim uśmiechem i wreszcie Tamarę biegającą po całym pokoju i przewracającą wszystko co stanie jej na drodze.
- Fuj, fuj, fuj! – krzyczy rozpaczliwie siedemnastolatka – Boże muszę to z siebie zmyć! – wbiega do łazienki, słychać lejącą się wodę.
Po chwili wybiega z niej cała mokra i wrzeszczy, że prysznic się zepsuł. Dalej słychać lejącą się wodę. Tamara biega jak oszalała przez środek pokoju aż w końcu potyka się o Zuzę i upada na Fabiego, który tak jak i Max niewiele rozumie z całej tej sytuacji.
Kiedy Tamara w końcu się uspokaja Max odzywa się niepewnie:
- A tak właściwie.. To o co chodzi?
- Taż chciałbym wiedzieć! – podrywa się młodszy Halbig.
- Ten.. Ugh! To ohydne! Jo mnie przytulił!
- Ja tylko leżałem spokojnie na plecach i próbowałem się przespać. –mówi Jo z uśmiechem – To ty się do mnie przytulałaś.
- Ale z ciebie potwór! – wykrzykuje Tamara.
- Słyszałem już gorsze epitety. – odpowiada Hannes – A teraz pozwólcie, że pójdę spać. – odwraca się do ściany – SAM. – dodaje jeszcze.
- Ugh..! – warczy brunetka i wychodzi z pokoju trzaskając drzwiami.
Zuza podnosi się z podłogi i nosem wciąga powietrze. Zauważa papierosa w ręce Maksa i wypycha go na balkon.
- Ale.. ale.. – jąka Max cofając się powoli do tyłu.
- Ile razy wam mówiłam?! ZERO PALENIA W POKOJU KRETYNI! – wrzeszczy Zuza usiłując wyprowadzić blondyna na powietrze.
- Dobra, rozumiem, nie krzycz tak..
- WON MI Z TYM PAPIEROSEM!
- JUŻ! ZOSTAW MNIE SAM WYJDĘ! – odwrzaskuje lokers i wychodzi na balkon zaciągając się papierosem.
Fioletowa stoi jak wryta z szeroko otwartymi oczami. Pierwszy raz widziała Maksa tak wkurzonego… i to na nią… Zazwyczaj niewiele się odzywa, a jeśli już to robi to jest to jakiś żart lub luźna uwaga. W pokoju panuje cisza. Fabian i Jo patrzą na siebie zdziwieni, oni również nigdy nie widzieli Maksa w takim stanie. Pierwszy raz ktoś doprowadził tą oazę spokoju do wybuchu. Ktoś w końcu musiał być pierwszy, Fabiego trochę nie dziwi , że wypadło akurat na Zuzę.
- Max.. – odzywa się cicho Zuza dalej stojąc osłupiona.
W chwilę potem odzyskuje władze w nogach i wychodzi na balkon. Max opiera się o barierkę łokciami i wpatruje się w dal. Fioletowa staje na zimnych kafelkach i delikatnie i bezgłośnie zamyka za sobą drzwi po czym podchodzi nieco bliżej do Maksa i kładzie mu dłoń na ramieniu. Chłopak w zdumieniu wypuszcza papierosa z ręki.
- Max.. – zaczyna cicho dziewczyna – Przepraszam, że… że cię zdenerwowałam…
- Nie, nie to nie twoja wina, ja tylko.. – wzdycha – Po prostu jestem ostatnimi czasy jakiś poddenerwowany, sam nie wiem dlaczego..
- Wiesz, że jak coś… to możesz mi o tym powiedzieć, prawda? Mi, albo chłopakom, albo Tam. Podejrzewam, że raczej wybierzesz dwie ostatnie opcje. Nie dogadujemy się za dobrze, zauważyłeś?
- Taa, coś w tym jest. Ale zawsze można zacząć, prawda? – odwraca się przodem do dziewczyny.
- Jeśli chcesz.. – mówi nieśmiało, wpatrując się w podłogę.
- Pewnie, że tak. W końcu mamy ze sobą spędzić dość długi okres czasu.
- W takim razie może zacznijmy od początku? – proponuje - Cześć jestem Zuza. – woła ucieszona i wyciąga rękę.
- Max. – odpowiada jej lokers z uśmiechem na twarzy.
Nagle słychać hałas zza szyby. Na balkon wpadają po chwili obaj Halbigowie. Zuza i Max z zaskoczeniem, ale i rozbawieniem obserwują jak bracia niezdarnie usiłują się podnieść.
- Zuza nic Ci nie jest? – pyta zaniepokojony Jo
- A dlaczego miałoby mi się coś stać? – pyta zaciekawiona.
- Baliśmy się, że w wyniku tej nagłej furii Max może cię zjeść! – woła Fabian.
- Albo wypchnąć z balkonu! – przekrzykuje go starszy brat!
- Albo nawet podpalić!
- Albo… - zaczyna Jo, ale śmiech Maksa i Zuzy przerywa mu wpół zdania.
- Spoko bracie, znaczy, że sytuacja uratowana. – mówi Fabi.
- Chwila… Coście się do siebie tak przykleili? – pyta podejrzliwie Hannes wskazując na ręce tej dwójki.
- Aaa… no ten tego… - mówi Zuza szybko puszczając dłoń blondyna.
- Odnawialiśmy znajomość. – stwierdza Max zakłopotany.
- Ah tak.. – komentuje młodszy Halbig wymieniając z bratem spojrzenia.
- Dobra nie wiem jak wam, ale mi jest strasznie zimno. – odzywa się fioletowa i przeciskając się między braćmi wchodzi do pokoju.
 __________________________________________________________________________________

Tak, wiem - za dużo tutaj Zuzy |D Przepraszam ;-; 
Następny rozdział kiedyś tam się pokaże , postaram się do przyszłego tygodnia, ale nie obiecuję .-.

1 komentarz: