czwartek, 14 listopada 2013

Three.

Z Dedykacją dla Wiktorii bo mnie strasznie męczyła o ten rozdział.
_____________________________________________________________________________________


Otwiera oczy i rozgląda się po pokoju. Jedno spojrzenie utwierdza go w przekonaniu, że jako jedyny nie śpi. W półmroku widzi pozostałych. Na łóżku Fabiana śpi Zuza przez co on sam leży na podłodze tuż obok łóżka. Jedno ramię dziewczyny opada na podłogę, tak że palcami prawie dotyka dłoni młodego. Czyżby zasnęli trzymając się za ręce? Możliwe. Nie wie tego – odleciał jako pierwszy. Zauważa, że na łóżku Jo też ktoś jest, ale nie potrafi dostrzec kto, jest po prostu za ciemno. Spogląda jeszcze raz na młodszego Halbiga i Zuzę i nagle czuję się dziwnie samotny. Wstaje najciszej jak potrafi i wychodzi na balkon. Zimny powiew wiatru uderza go w twarz. Chłopak wdycha świeże powietrze po czym zapala papierosa i unosi głowę do góry. Obserwuje niebo, na którym niewiele widać. Nagle słyszy krzyk chociaż.. Nie, to bardziej pisk. Taki jaki wydaje kobieta kiedy ktoś wparuje do łazienki gdy ta jest pod prysznicem.
Max z lekkim niepokojem orientuje się, że owy pisk dochodzi z ich pokoju. Otwiera drzwi balkonowe i wchodzi do pokoju. Obrazek, który widzi przyprawia go o nagły atak śmiechu. Widzi Zuzę turlającą się ze śmiechu po podłodze, Fabiana z zaspanym wyrazem twarzy, który usiłuje uspokoić fioletową na tyle, żeby powiedziała mu o co właściwie chodzi, Jo wyciągającego się na swoim łóżku z łobuzerskim uśmiechem i wreszcie Tamarę biegającą po całym pokoju i przewracającą wszystko co stanie jej na drodze.
- Fuj, fuj, fuj! – krzyczy rozpaczliwie siedemnastolatka – Boże muszę to z siebie zmyć! – wbiega do łazienki, słychać lejącą się wodę.
Po chwili wybiega z niej cała mokra i wrzeszczy, że prysznic się zepsuł. Dalej słychać lejącą się wodę. Tamara biega jak oszalała przez środek pokoju aż w końcu potyka się o Zuzę i upada na Fabiego, który tak jak i Max niewiele rozumie z całej tej sytuacji.
Kiedy Tamara w końcu się uspokaja Max odzywa się niepewnie:
- A tak właściwie.. To o co chodzi?
- Taż chciałbym wiedzieć! – podrywa się młodszy Halbig.
- Ten.. Ugh! To ohydne! Jo mnie przytulił!
- Ja tylko leżałem spokojnie na plecach i próbowałem się przespać. –mówi Jo z uśmiechem – To ty się do mnie przytulałaś.
- Ale z ciebie potwór! – wykrzykuje Tamara.
- Słyszałem już gorsze epitety. – odpowiada Hannes – A teraz pozwólcie, że pójdę spać. – odwraca się do ściany – SAM. – dodaje jeszcze.
- Ugh..! – warczy brunetka i wychodzi z pokoju trzaskając drzwiami.
Zuza podnosi się z podłogi i nosem wciąga powietrze. Zauważa papierosa w ręce Maksa i wypycha go na balkon.
- Ale.. ale.. – jąka Max cofając się powoli do tyłu.
- Ile razy wam mówiłam?! ZERO PALENIA W POKOJU KRETYNI! – wrzeszczy Zuza usiłując wyprowadzić blondyna na powietrze.
- Dobra, rozumiem, nie krzycz tak..
- WON MI Z TYM PAPIEROSEM!
- JUŻ! ZOSTAW MNIE SAM WYJDĘ! – odwrzaskuje lokers i wychodzi na balkon zaciągając się papierosem.
Fioletowa stoi jak wryta z szeroko otwartymi oczami. Pierwszy raz widziała Maksa tak wkurzonego… i to na nią… Zazwyczaj niewiele się odzywa, a jeśli już to robi to jest to jakiś żart lub luźna uwaga. W pokoju panuje cisza. Fabian i Jo patrzą na siebie zdziwieni, oni również nigdy nie widzieli Maksa w takim stanie. Pierwszy raz ktoś doprowadził tą oazę spokoju do wybuchu. Ktoś w końcu musiał być pierwszy, Fabiego trochę nie dziwi , że wypadło akurat na Zuzę.
- Max.. – odzywa się cicho Zuza dalej stojąc osłupiona.
W chwilę potem odzyskuje władze w nogach i wychodzi na balkon. Max opiera się o barierkę łokciami i wpatruje się w dal. Fioletowa staje na zimnych kafelkach i delikatnie i bezgłośnie zamyka za sobą drzwi po czym podchodzi nieco bliżej do Maksa i kładzie mu dłoń na ramieniu. Chłopak w zdumieniu wypuszcza papierosa z ręki.
- Max.. – zaczyna cicho dziewczyna – Przepraszam, że… że cię zdenerwowałam…
- Nie, nie to nie twoja wina, ja tylko.. – wzdycha – Po prostu jestem ostatnimi czasy jakiś poddenerwowany, sam nie wiem dlaczego..
- Wiesz, że jak coś… to możesz mi o tym powiedzieć, prawda? Mi, albo chłopakom, albo Tam. Podejrzewam, że raczej wybierzesz dwie ostatnie opcje. Nie dogadujemy się za dobrze, zauważyłeś?
- Taa, coś w tym jest. Ale zawsze można zacząć, prawda? – odwraca się przodem do dziewczyny.
- Jeśli chcesz.. – mówi nieśmiało, wpatrując się w podłogę.
- Pewnie, że tak. W końcu mamy ze sobą spędzić dość długi okres czasu.
- W takim razie może zacznijmy od początku? – proponuje - Cześć jestem Zuza. – woła ucieszona i wyciąga rękę.
- Max. – odpowiada jej lokers z uśmiechem na twarzy.
Nagle słychać hałas zza szyby. Na balkon wpadają po chwili obaj Halbigowie. Zuza i Max z zaskoczeniem, ale i rozbawieniem obserwują jak bracia niezdarnie usiłują się podnieść.
- Zuza nic Ci nie jest? – pyta zaniepokojony Jo
- A dlaczego miałoby mi się coś stać? – pyta zaciekawiona.
- Baliśmy się, że w wyniku tej nagłej furii Max może cię zjeść! – woła Fabian.
- Albo wypchnąć z balkonu! – przekrzykuje go starszy brat!
- Albo nawet podpalić!
- Albo… - zaczyna Jo, ale śmiech Maksa i Zuzy przerywa mu wpół zdania.
- Spoko bracie, znaczy, że sytuacja uratowana. – mówi Fabi.
- Chwila… Coście się do siebie tak przykleili? – pyta podejrzliwie Hannes wskazując na ręce tej dwójki.
- Aaa… no ten tego… - mówi Zuza szybko puszczając dłoń blondyna.
- Odnawialiśmy znajomość. – stwierdza Max zakłopotany.
- Ah tak.. – komentuje młodszy Halbig wymieniając z bratem spojrzenia.
- Dobra nie wiem jak wam, ale mi jest strasznie zimno. – odzywa się fioletowa i przeciskając się między braćmi wchodzi do pokoju.
 __________________________________________________________________________________

Tak, wiem - za dużo tutaj Zuzy |D Przepraszam ;-; 
Następny rozdział kiedyś tam się pokaże , postaram się do przyszłego tygodnia, ale nie obiecuję .-.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Two.


Zostało kilka minut do koncertu. Chłopaki wykonywali swoje „rytuały” czemu dziewczyny przyglądały się z czystym zaciekawieniem. Jo skakał na jednej nodze, Max jadł już czwarte ciastko, natomiast Fabian nerwowo poprawiał grzywkę.
-Niech mnie ktoś przytuuuli… - zakwiczał Fabi przed samym wyjściem na scenę.
-Wcześniej nie miałeś takich zachcianek przed koncertem. – stwierdził ponuro Johannes.
- Może ty jesteś w ciąży? – wysunęła hipotezę Zuza po czym wszyscy parsknęli śmiechem, wszyscy oprócz Jo.
- Później będziemy się tym zamartwiać. – odezwała się Tamara – Koncert właśnie się zaczyna.
Pierwszy na scenie pojawia się Jo, za nim Max, a na samym końcu Fabi, który wchodząc na scenę obejrzał się tęskno przez ramię na Zuzę. Dziewczyna widząc jego spojrzenie uśmiecha się tylko przepraszająco i posyła mu całusa. Tamara widząc ten gest postanawia zaraz po koncercie poważnie porozmawiać z przyjaciółką.

Kilka godzin później cała ekipa zaopatrzona w dwie reklamówki różnych alkoholi udała się do hotelu. Bo krótkiej acz zażartej dyskusji postanowili, że posiadówę zrobią w pokoju męskiej części załogi. Każdy dostał po butelce piwa i zaczęli dyskutować na różne tematy.
- Zagrajmy w butelkę, co? – rzuca nagle propozycje lekko już podpity Max.
- A masz jakąś pustą? – pyta wesoło Zuza siadając na podłodze, po jej lewej stronie siada Fabi zaś po prawej – Jo.
- Ta już jest pusta. – mówi Tamara biorąc spory łyk ze swojej butelki i sadowi się na podłodze obok Fabiana.
- Dobra, a teraz niech każdy napisze kilka pytań i zadań  wrzuci je tutaj. – mówi Max kładąc na środku dwie miseczki i zajmując miejsce pomiędzy Jo, a Tamarą.
Po chwili obie miski były już pełne. Max pierwszy kręci butelką, która zatrzymuje się na Tamarze.
- Pytanie czy zadanie? – pyta dziewczynę.
- Zadanie. – odpowiada po krótkiej chwili wahania, Max losuje karteczkę z miski oznaczonej jako „ZADANIA”.
- Zamień się koszulką z osobą po twojej lewej stronie. – czyta – Cholera… - mruczy kiedy zdaje sobie sprawę, że to on jest tą osobą.
- Dawaj Maksik, na pewno będziesz seksownie wyglądał w tej różowej bluzeczce! – zachęca przyjaciela Jo, wszyscy oprócz Maxa wybuchają śmiechem.
- Miejmy to już za sobą. – mówi Tamara ściągając z siebie koszulkę i podaje ją Maxowi, on także ściąga swoją i po chwili szarpaniny udaje mu się wbić w obcisły top siedemnastolatki.
- Mogłabym w tym pływać! – woła rozbawiona Tamara ubierając trzy razy za duży T-Shirt Maxa. Teraz to ona kręci butelką, która zatrzymuje się na Jo.
- Pytanie czy zadanie?
- Po tym co ty wylosowałaś już chyba nie spotka mnie nic gorszego. – mówi rozbawiony – Zadanie.
- Pocałuj osobę po twojej lewej stronie. Pocałunek musi trwać co najmniej pięć sekund. – odczytuje karteczkę. Fabian zamiera w bez ruchu.
- Niech to szlak.. – mówi tak cicho, że słyszy to tylko Tamara.
Jo przysuwa się do Zuzy i delikatnie dotyka swoimi wargami jej warg. Dziewczyna czerwieni się. Mijają dwie sekundy. Trzy. Pięć. Siedem.
W końcu Jo odsuwa się od Zuzy i mogą kontynuować grę. Butelka znów się kręci, tym razem Max.
- Nie mam zamiaru ryzykować. Pytanie. – mówi Max.
- Jaki jest twój ulubiony kolor? – czyta – Pff… tandetne.
- Zielony i niebieski.
- A myślałam, że różowy.. – rzuca Zuza, ale Max gromi ją wzrokiem.
- Dobra teraz ja kręcę. – mówi lokers i butelka zatrzymuje się tym razem na Fabianie.
- Zadanie. – wzrusza ramionami.
- „Oświadcz się” osobie, która siedzi po twojej prawej stronie. – czyta blondyn i uśmiecha się szeroko.
- O mój boże. – komentuje Zuza, która dopiero co odzyskała swój naturalny kolor.
Fabian przyklęka na jedno kolano i ujmuje dłoń fioletowej przez co ta znów robi się czerwona na twarzy.
- Kochana Zuzanno! – zawodzi Fabi – Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zechcesz za mnie wyjść? – pyta i patrzy jej w oczy.
- Dostaniesz w pysk za tę „Zuzannę” – odpowiada. Cała grupa wybucha śmiechem. Młodszy z braci Halbig kręci butelką. Tamara.
- Pytanie.
- Czy pocałowałabyś Jo?
- Co za kretyn wymyślił to pytanie?! – burzy się siedemnastolatka.
- Jak nie chcesz to nie odpowiadaj. – mówi Jo patrząc na nią bykiem.
- Nie ważne. – mówi ciemnowłosa i kręci butelką. Zuza.
- Zadanie. – wzdycha dziewczyna. Nim Tamara odczyta zadanie nagłos zaczyna się niekontrolowanie śmiać przez co karteczkę przejmuje Halbig Junior i czyta ją na głos.
- Usiądź Maxowi na kolanach i przytulaj się do niego szepcząc mu przy tym coś do ucha do końca gry. – czyta zachowując powagę. Max uśmiecha się rozbrajająco, a Jo uderza się ręką w czoło.
- Nigdy więcej z wami w to nie gram. – stwierdza Zuza, bierze swoją butelkę i sadowi się na kolanach Maxa, oplata ręce wokół jego szyi i próbuje zakręcić butelką. Johannes.
- Pytanie.
- Czy jest w tym pokoju osoba, którą uważasz za ‘atrakcyjną’?
- Tak. – odpowiada Hannes bez chwili zwątpienia.
- Oj no wieeem. – mówi wesoło Max poprawiając włosy co wywołuje kolejny wybuch śmiechu.
- Okeej, kręcisz. – Zuza podaje mu butelkę.
- Nudzi mnie to już. – mówi Jo przeciągle.
- Kręć ostatni raz, a potem wymyślimy coś nowego.
- No okej. – wzdycha i kręci. Max i Zuza.
- To ja czy on?
- Nie wiem.. zejdź z niego i zakręcę jeszcze raz. – mówi zrezygnowany Halbig i kręci ponownie. Fabian.
- Pytanie. – wzrusza ramionami.
- Czy podoba ci się ktoś z obecnych? – odczytuje z karteczki wyraźnie znudzony.
- Emm… - Fabi waha się. Przyznać się? Chyba nie ma innego wyjścia, jeśli skłamie to co najmniej dwie osoby będą o tym wiedzieć. – Można tak powiedzieć…
- Wiem, że mnie wszyscy kochacie, ale chłopaki zrozumcie – ja jestem hetero! – wybucha Max.
- Oj Maksik dobrze wiesz, że ni chodziło o ciebie. – mówi rozbawiony Fabian – Tylko o Zuzę! – wypala.
Jo zaczyna się śmiać, Tamara otwiera usta ze zdziwienia, Max otwiera szeroko oczy, a Zuza znowu robi się czerwona.
- Ups..
_________________________________________________________________________________

Przepraszam, że narazie wszystko kręci się wokół Zuzy, Jo i Fabiego .___. Obiecuję, że w następnym rozdziale będzie więcej o Tamarze i Maxie :3

piątek, 16 sierpnia 2013

One.


Znaczna część ekipy czyli: Jo, Fabi, Tamara i Max zebrali się w ogół jedynego stołu w ich podróżnym busie i omawiali sprawy związane z najbliższym koncertem chłopaków, który miał odbyć się za niecałe dwie doby w Hamburgu. Podczas tej burzliwej rozmowy nagle w szerszym przejściu pojawia się Zuza ubrana jedynie w bokserkę i obcisłe majtki. Na jej widok Max momentalnie zaczyna gapić się w okno jakby zobaczył tam co najmniej UFO, Fabian patrzy na nią z szeroko otwartymi ustami, a Jo pogwizduje cicho jedynie Tamara, na której ten widok nie zrobił żadnego wrażenia zaczyna krzyczeć na przyjaciółkę.
- Zwariowałaś?! Mogłabyś się ubrać! - mówi patrząc na nią z wyrzutem.
- Daaaaj mi spokóój.. - mówi przeciągle i odgarnia włosy z twarzy.
- Właśnie, daj jej spokój. - mówi starszy Halbig spoglądając na Zuzę z zaczepnym uśmiechem - Mi jakoś nie przeszkadza jej strój - wręcz przeciwnie.
- Zamknij się Jo. - warczy na niego fioletowa.
- Nie moja wina, że wyglądasz seksownie. - wzrusza ramionami nadal z uśmiechem.
- Powiedziałam; Zamknij się Jo.
- Widzę, że nasza księżniczka jak zwykle jest w wyśmienitym humorze. - naigrawa się Hannes.
- Byłabym w lepszym humorze gdybym nie musiała cię oglądać z samego rana. - odcina się dziewczyna uśmiechając się dobitnie.
-  Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem moja pani. - mówi Jo wstając - Już znikam z twoich pięknych oczu. - skłania się nisko - Idę do kibelka. - dodaje cicho lecz tak aby Zuza go usłyszała i odchodzi.
Fabi i Tamara obserwują tę scenkę w milczeniu, Max nadal jest zwrócony do okna. Młodszy Halbig oraz siedemnastolatka wymieniają porozumiewawcze spojrzenia. Oboje nie są zachwyceni chemią jaka jest pomiędzy Zuzą i Jo. Tymczasem młodsza z dziewcząt chichocząc podchodzi do lodówki i wyjmuje z niej coca-colę, bierze łyka i wciska się na kanapę obok Fabiana. Chłopak nie kryje zdziwienia, był pewny, że dziewczyna usiądzie obok przyjaciółki, a tymczasem wybrała miejsce obok niego. Patrzy na nią szeroko otwartymi oczami co nie umyka jej uwadze.
- No i czego się tak gapisz? Dziewczyny nigdy nie widziałeś? - pyta fioletowa patrząc na Fabiana z ukosa i uśmiechając się lekko.
- Ja.. nie.. to znaczy.. eee.. - jąka nie odrywając od niej oczu.
- No świetnie! Teraz jeszcze języka w gębie zapomniał! - wstaje zirytowana, w tym samym momencie pojawia się Jo - Czy w tym miejscu można z kimś normalnie pogadać? – mówi i odchodzi w stronę „sypialni”.
Jo ogląda się przez ramię zdziwiony. Fabian tępym wzrokiem wpatruje się w miejsce, w którym przed chwilą zniknęła Zuza, Max wreszcie odwraca twarz od okna, a Tamara przybiera rozeźloną minę.
- Raany. – przerywa milczenie Hannes – Poszedłem tylko do toalety, nie było mnie dosłownie chwilę, a ty już wyprowadziłeś ją z równowagi! – mówi pełen irytacji do młodszego brata.
- Ja.. – zaczyna Halbig Junior, ale Tamara mu przerywa.
- To nie jego wina. – mówi spokojnie – To ona ma jakieś dziwne wahania nastroju.
- Nie potrzebuję adwokata! – warczy Fabi.
- A ja i tak twierdzę, że wina leży po twojej stronie. – oznajmia Johannes – Ona nie wybucha tak bez powodu, na pewno coś jej się stało.
- To skoro tak twierdzisz to co tu jeszcze robisz?! – wybucha Fabian - Już, idź do niej! Pociesz ją, potrzymaj za rączkę, może jeszcze przeleć?!
- Stary, o czym ty pieprzysz? – odzywa się nagle Max.
- O nich! – krzyczy – Nie zapomnij mi wysłać zaproszenia na wasz ślub. – mówi już spokojniej do brata, po czym zamyka się w „łazience”.
- O co mu znowu chodzi?– pyta cicho Jo, Max i Tamara tylko wzruszają ramionami.
- Wracając do spraw koncertu to.. – zaczyna niepewnie Max, jednak Hannes patrzy na niego takim wzrokiem, że natychmiast milknie.

Następnego dnia już o 7:15 są już w Hamburgu. Cała ekipa wysiadła z busa, wszyscy już od jakiegoś czasu byli na nogach jedynie dopiero co obudzona Zuza ziewa i próbuje jeszcze zasnąć opierając się na ramieniu Johannesa.  Fabian, któremu nie bardzo podobał się ten widok postanowia nie patrzeć na niego dłużej. Burknął coś w stylu, że idzie na spacer i oddalił się szybkim krokiem w stronę pobliskiego parku.

Siedział na jednej z ławek lekko dygocąc, miał na sobie jedynie w bluzie, a ten październikowy poranek był wyjątkowo zimny. Zapalił papierosa i zaciągnął się. Myślał. 
O tym, że ich trasa trwa już ponad miesiąc, a on w dalszym ciągu nie potrafi się do tego przyzwyczaić. O swoim bracie. O Maksie. O Tamarze. O tym, że już tyle wytrzymał z tą dziewczyną o fioletowych włosach. Tym wrednym, wykurzającym, upierdliwym kurduplem. Jak to jest, że taki krasnal, a potrafi człowieka tak wyprowadzić z równowagi? Irytuje go. Kiedy jest obok niego to ma ochotę jak najszybciej się od niej oddalić, a jednocześnie chce być blisko niej. Nie ogarnia tego. Czyżby czuł do niej coś więcej…? Nie, to nie możliwe. Ta dziewczyna to istne zło wcielone, nie pojęte aby ktoś mógł się w niej…
- Fabi? – podskakuje na ławce gdy słyszy dobrze znany mu głos – Co ty tu robisz? Chłopaki cię szukają, a Tamara zaczęła się już martwić. – słyszy jej kroki, odwraca się i widzi jej drobną posturę, fioletowe włosy targa wiatr. – Długo już tu siedzisz? – pyta.
- Chwilę. – odpowiada zmieszamy chłopak, zastanawia go dlaczego to właśnie ona trafiła na niego, a nie na przykład Max, albo Jo..
- Mogę usiąść? – pyta dziewczyna wyrywając go z zamyślenia.
- Jasne.. – mówi półprzytomnym tonem i odsuwa się na bok ławki.
Zuza siada na końcu ławki bacznie przyglądając się chłopakowi. Siedzi pochylony. W jego ręce dostrzega prawie już wypalonego papierosa.
- Palisz? – po raz kolejny wyrywa go z zamyślenia.
- Co?... Ja.. no… tak. – jąka zdezorientowany, zaciąga się jeszcze raz i odrzuca go na bok.
- Co się z tobą dzieje? – dziewczyna przekrzywia głowę i przygląda mu się z ukosa.
- Ze mną?.. Nic. Co ma się dziać?..
- Nie wiem. – zamyka oczy i potrząsa głową – Po prostu mam wrażenie , że.. – waha się chwile, Fabian przygląda jej się zaciekawionym wzrokiem – Zawsze kiedy się pojawiam to… - wzdycha – Nie wiem dlaczego tak jest, ale zauważyłam, że mnie nie lubisz, że… nie chcesz mnie tu. – patrzy na niego, w kącikach jej oczu widać łzy.
- Zuza ja naprawdę nie.. – zaczyna, ale nie wie do końca co chce powiedzieć więc milknie.
 – A jeżeli to, że mnie nie będzie z wami sprawi, że będziesz się częściej uśmiechał to ja również będę szczęśliwa. – wstaje z ławki – Bo o wiele ładniej ci z uśmiecham. Szkoda… szkoda, że tak mało mogłam go oglądać. – odwraca się i odchodzi – Cześć.
- Zuza! – Fabi zrywa się na równe nogi – Zuza czekaj! – woła za nią, dziewczyna przyspiesza – CZEKAJ! – dogania ją, łapie za nadgarstek – Ja wcale… wcale nie chcę żebyś odchodziła rozumiesz? – patrzy w jej zaszklone oczy. – ROZUMIESZ? – ponawia pytanie.
Dziewczyna powoli kiwa głową w geście zrozumienia. Fabian patrzy na nią osłupiały i nim Zuza zdąży cokolwiek zrobić obejmuje ją czule ramieniem. Fioletowa kiedy zdaje sobie sprawę ze swojego położenia wtula się w jego pierś.
Oboje nie wiedzą, że całej tej scenie przyglądał się starszy z braci Halbig. 



środa, 14 sierpnia 2013

Prolog .

Dwie dziewczyny próbują przejść przez zatłoczony plac przed lotniskiem. Obie trzymają rączkę walizki, każda swoją. Wyższa z dziewczyn co chwila ponagla swoją towarzyszkę okrzykami w stylu "Pospiesz się, zaraz będą!" na co ta druga odpowiada mruczeniem pod nosem. Mijający je ludzie oglądają się za nimi rzucając ciekawskie spojrzenia. Trudno stwierdzić czy bardziej intrygują ich włosy niższej z dziewczyn w kolorze fioletu czy raczej język jakim się posługują.
Nagle na środek placu wjeżdża duży bus podróżny i zatrzymuje się tuż przed dziewczynami. Obie stają jak wryte i wpatrują się w powoli otwierające się drzwi. Wychodzi z nich trzech młodych mężczyzn.
- Cześć! - mówi do dziewczyn najniższy z nich z blond lokami - To wy jesteście Zuza i Tamara? - pyta lustrując je od stóp do głów.
- Tak. - odpowiada czarnowłosa - Ja jestem Tamara. - mówi i wyciąga rękę do chłopaka, a ten ściska ją i delikatnie potrząsa - A to jest Zuza. - wskazuje na swoją towarzyszkę.
- Miło mi. - mówi lokers - Ja jestem Max, to jest Fabi. - wskazuje ręką na bruneta, który uśmiecha się wesoło - A to jest Jo. - kiwa głową na chłopaka stojącego najbardziej z tyłu ze znudzonym wyrazem twarzy.
-Nam również jest miło. - odpowiada Tamara z uśmiechem. Spogląda na przyjaciółkę i kiedy widzi jej minę trąca ją łokciem - Prawda Zuza? - pyta przez zaciśnięte zęby.
- Jasne. - mruczy pod nosem fioletowa.
- Okej, to może nie będziemy tu tak stać? - pyta nagle Fabi.
- Pewnie, że nie. - odpowiada Max i bierze od Tamary jej walizkę - Kurde, ale ciężka..
- Wieesz.. nie byłam pewna co spakować.. - mówi lekko zmieszana dziewczyna i wchodzi za blondynem do busa, po drodze zerka na Johannesa, który patrzy gdzieś w dal i zdaje się w ogóle jej nie zauważyć.
W tym samym czasie Zuza szamoce się ze swoją walizką, widząc to Fabian podchodzi do niej.
- Daj, pomogę Ci - mówi i chce złapać rączkę walizki jednak Zuza odtrąca jego rękę.
- Dam sobie radę. - mówi przez zaciśnięte zęby i rusza w stronę busa.
Kiedy mija Jo, ten zerka na nią z lekkim uśmiechem co nie umyka uwadze jego brata. Hannes widząc, że młody mu się przygląda nadal się uśmiechając mówi;
- Już lubię tę fioletową.
Po czym wchodzi do busa. Zdezorientowany Fabian wpatruje się chwilę w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą stał jego brat i dopiero gdy Max krzyczy do niego, że ma się pospieszyć wchodzi do busa. W głowie ma tylko jedną myśl,

"Jeżeli kiedyś będę opowiadał o tej trasie to będzie naprawdę długa historia."