Znaczna część ekipy czyli: Jo, Fabi, Tamara i Max zebrali się w ogół jedynego stołu w ich podróżnym busie i omawiali sprawy związane z najbliższym koncertem chłopaków, który miał odbyć się za niecałe dwie doby w Hamburgu. Podczas tej burzliwej rozmowy nagle w szerszym przejściu pojawia się Zuza ubrana jedynie w bokserkę i obcisłe majtki. Na jej widok Max momentalnie zaczyna gapić się w okno jakby zobaczył tam co najmniej UFO, Fabian patrzy na nią z szeroko otwartymi ustami, a Jo pogwizduje cicho jedynie Tamara, na której ten widok nie zrobił żadnego wrażenia zaczyna krzyczeć na przyjaciółkę.
- Zwariowałaś?! Mogłabyś się ubrać! - mówi patrząc na nią z wyrzutem.
- Daaaaj mi spokóój.. - mówi przeciągle i odgarnia włosy z twarzy.
- Właśnie, daj jej spokój. - mówi starszy Halbig spoglądając na Zuzę z zaczepnym uśmiechem - Mi jakoś nie przeszkadza jej strój - wręcz przeciwnie.
- Zamknij się Jo. - warczy na niego fioletowa.
- Nie moja wina, że wyglądasz seksownie. - wzrusza ramionami nadal z uśmiechem.
- Powiedziałam; Zamknij się Jo.
- Widzę, że nasza księżniczka jak zwykle jest w wyśmienitym humorze. - naigrawa się Hannes.
- Byłabym w lepszym humorze gdybym nie musiała cię oglądać z samego rana. - odcina się dziewczyna uśmiechając się dobitnie.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem moja pani. - mówi Jo wstając - Już znikam z twoich pięknych oczu. - skłania się nisko - Idę do kibelka. - dodaje cicho lecz tak aby Zuza go usłyszała i odchodzi.
Fabi i Tamara obserwują tę scenkę w milczeniu, Max nadal jest zwrócony do okna. Młodszy Halbig oraz siedemnastolatka wymieniają porozumiewawcze spojrzenia. Oboje nie są zachwyceni chemią jaka jest pomiędzy Zuzą i Jo. Tymczasem młodsza z dziewcząt chichocząc podchodzi do lodówki i wyjmuje z niej coca-colę, bierze łyka i wciska się na kanapę obok Fabiana. Chłopak nie kryje zdziwienia, był pewny, że dziewczyna usiądzie obok przyjaciółki, a tymczasem wybrała miejsce obok niego. Patrzy na nią szeroko otwartymi oczami co nie umyka jej uwadze.
- No i czego się tak gapisz? Dziewczyny nigdy nie widziałeś? - pyta fioletowa patrząc na Fabiana z ukosa i uśmiechając się lekko.
- Ja.. nie.. to znaczy.. eee.. - jąka nie odrywając od niej oczu.
- No świetnie! Teraz jeszcze języka w gębie zapomniał! - wstaje zirytowana, w tym samym momencie pojawia się Jo - Czy w tym miejscu można z kimś normalnie pogadać? – mówi i odchodzi w stronę „sypialni”.
Jo ogląda się przez ramię zdziwiony. Fabian tępym wzrokiem wpatruje się w miejsce, w którym przed chwilą zniknęła Zuza, Max wreszcie odwraca twarz od okna, a Tamara przybiera rozeźloną minę.
- Raany. – przerywa milczenie Hannes – Poszedłem tylko do toalety, nie było mnie dosłownie chwilę, a ty już wyprowadziłeś ją z równowagi! – mówi pełen irytacji do młodszego brata.
- Ja.. – zaczyna Halbig Junior, ale Tamara mu przerywa.
- To nie jego wina. – mówi spokojnie – To ona ma jakieś dziwne wahania nastroju.
- Nie potrzebuję adwokata! – warczy Fabi.
- A ja i tak twierdzę, że wina leży po twojej stronie. – oznajmia Johannes – Ona nie wybucha tak bez powodu, na pewno coś jej się stało.
- To skoro tak twierdzisz to co tu jeszcze robisz?! – wybucha Fabian - Już, idź do niej! Pociesz ją, potrzymaj za rączkę, może jeszcze przeleć?!
- Stary, o czym ty pieprzysz? – odzywa się nagle Max.
- O nich! – krzyczy – Nie zapomnij mi wysłać zaproszenia na wasz ślub. – mówi już spokojniej do brata, po czym zamyka się w „łazience”.
- O co mu znowu chodzi?– pyta cicho Jo, Max i Tamara tylko wzruszają ramionami.
- Wracając do spraw koncertu to.. – zaczyna niepewnie Max, jednak Hannes patrzy na niego takim wzrokiem, że natychmiast milknie.
Następnego dnia już o 7:15 są już
w Hamburgu. Cała ekipa wysiadła z busa, wszyscy już od jakiegoś czasu byli na
nogach jedynie dopiero co obudzona Zuza ziewa i próbuje jeszcze zasnąć opierając
się na ramieniu Johannesa. Fabian,
któremu nie bardzo podobał się ten widok postanowia nie patrzeć na niego
dłużej. Burknął coś w stylu, że idzie na spacer i oddalił się szybkim krokiem w
stronę pobliskiego parku.
Siedział na jednej z ławek lekko dygocąc, miał na sobie jedynie w bluzie, a ten październikowy poranek był wyjątkowo zimny. Zapalił papierosa i zaciągnął się. Myślał.
O tym, że ich trasa trwa już ponad miesiąc, a on w dalszym ciągu nie potrafi się do tego przyzwyczaić. O swoim bracie. O Maksie. O Tamarze. O tym, że już tyle wytrzymał z tą dziewczyną o fioletowych włosach. Tym wrednym, wykurzającym, upierdliwym kurduplem. Jak to jest, że taki krasnal, a potrafi człowieka tak wyprowadzić z równowagi? Irytuje go. Kiedy jest obok niego to ma ochotę jak najszybciej się od niej oddalić, a jednocześnie chce być blisko niej. Nie ogarnia tego. Czyżby czuł do niej coś więcej…? Nie, to nie możliwe. Ta dziewczyna to istne zło wcielone, nie pojęte aby ktoś mógł się w niej…
- Fabi? – podskakuje na ławce gdy słyszy dobrze znany mu głos – Co ty tu robisz? Chłopaki cię szukają, a Tamara zaczęła się już martwić. – słyszy jej kroki, odwraca się i widzi jej drobną posturę, fioletowe włosy targa wiatr. – Długo już tu siedzisz? – pyta.
- Chwilę. – odpowiada zmieszamy chłopak, zastanawia go dlaczego to właśnie ona trafiła na niego, a nie na przykład Max, albo Jo..
- Mogę usiąść? – pyta dziewczyna wyrywając go z zamyślenia.
- Jasne.. – mówi półprzytomnym tonem i odsuwa się na bok ławki.
Zuza siada na końcu ławki bacznie przyglądając się chłopakowi. Siedzi pochylony. W jego ręce dostrzega prawie już wypalonego papierosa.
- Palisz? – po raz kolejny wyrywa go z zamyślenia.
- Co?... Ja.. no… tak. – jąka zdezorientowany, zaciąga się jeszcze raz i odrzuca go na bok.
- Co się z tobą dzieje? – dziewczyna przekrzywia głowę i przygląda mu się z ukosa.
- Ze mną?.. Nic. Co ma się dziać?..
- Nie wiem. – zamyka oczy i potrząsa głową – Po prostu mam wrażenie , że.. – waha się chwile, Fabian przygląda jej się zaciekawionym wzrokiem – Zawsze kiedy się pojawiam to… - wzdycha – Nie wiem dlaczego tak jest, ale zauważyłam, że mnie nie lubisz, że… nie chcesz mnie tu. – patrzy na niego, w kącikach jej oczu widać łzy.
- Zuza ja naprawdę nie.. – zaczyna, ale nie wie do końca co chce powiedzieć więc milknie.
– A jeżeli to, że mnie nie będzie z wami sprawi, że będziesz się częściej uśmiechał to ja również będę szczęśliwa. – wstaje z ławki – Bo o wiele ładniej ci z uśmiecham. Szkoda… szkoda, że tak mało mogłam go oglądać. – odwraca się i odchodzi – Cześć.
- Zuza! – Fabi zrywa się na równe nogi – Zuza czekaj! – woła za nią, dziewczyna przyspiesza – CZEKAJ! – dogania ją, łapie za nadgarstek – Ja wcale… wcale nie chcę żebyś odchodziła rozumiesz? – patrzy w jej zaszklone oczy. – ROZUMIESZ? – ponawia pytanie.
Dziewczyna powoli kiwa głową w geście zrozumienia. Fabian patrzy na nią osłupiały i nim Zuza zdąży cokolwiek zrobić obejmuje ją czule ramieniem. Fioletowa kiedy zdaje sobie sprawę ze swojego położenia wtula się w jego pierś.
Oboje nie wiedzą, że całej tej scenie przyglądał się starszy z braci Halbig.
jest świetny, baaaaaardzo mi się podoba, czekam na nowy! <3
OdpowiedzUsuńSuper.! :D :3
OdpowiedzUsuńnominowałam cię do The Versatile Blogge wicej tu -->http://marco-emila.blogspot.com/2013/08/the-versatile-blogge.html
OdpowiedzUsuń